Dress code i upały

Zanim upalne lato dało się wszystkim we znaki, większość moich znajomych cieszyła się ze słonecznych dni, weekendowych wypadów za miasto. Koleżanki z dumą prezentowały w letnich sukienkach, wydekoltowanych topach i szortach, zdrową, umiarkowaną opaleniznę. Tymczasem moja codzienność to niestety dość surowe standardy dotyczące stroju.

sukienki
Nie dla mnie takie kreacje…

Przyznam szczerze, że jestem już przyzwyczajona do wymagań dotyczących mojego zawodowego wizerunku. Wiem, że pracując w poważnej instytucji finansowej nie powinnam paradować w wytartych jeansach, ekstrawaganckich koturnach czy z odważnym dekoltem na plecach. Nie zmienia to jednak faktu, że latem ten dress code może być cokolwiek uciążliwy.

Letnie dylematy ubraniowe

wiatrak
Biurowy strój latem bywa męczący

Z reguły pierwszy czy drugi bardzo słoneczny dzień, w klasycznej koszuli i ołówkowej spódnicy, nie jest jeszcze szczególnie męczący. Ale już kolejne – owszem… Wyjście z klimatyzowanych pomieszczeń w upał utrzymujący się do godzin wieczornych, jest naprawdę mocnym przeżyciem. A przecież nie spędzam całego dnia w przyjemnym chłodzie klimatyzowanych sal. Często załatwiam bieżące sprawy – sklepy, markety, urzędy, przychodnia lekarska itp. Poza tym niestety nie zawsze dojeżdżam do pracy i z pracy samochodem. A jazda komunikacją miejską w służbowym outficie to jest wyzwanie. Nic więc dziwnego, że zwracam uwagę na stroje kupowane do pracy, szczególnie na letnie elementy garderoby.

biuro
Preferuję jasne kolory, naturalne tkaniny

Moje letnie mundurki
Moim ulubionym zestawem na upalne dni w pracy jest lekki top bez rękawów, na który zakładam cienką marynarkę albo delikatny blezer typu bliźniak. Taki „uniform” ma tę zaletę, że marynarkę czy sweterek zakładam dopiero w biurze. Ponadto w ubiegłym roku podczas wyprzedaży udało mi się „upolować” dwie znakomite sukienki z lekkiej bawełny. Mają co prawda dłuższy rękaw, ale są naprawdę bardzo przewiewne i komfortowe, nawet w czasie upałów. Generalnie latem sięgam głównie po naturalne tkaniny, nie tylko w przypadku strojów do pracy. Unikam też moich ukochanych szarości i czerni, a ulubioną letnią tonacją są zdecydowanie odcienie niebieskiego, delikatny błękit.
Odrębnym zagadnieniem są… nogi, czyli rajstopy i obuwie. Przyznam, że zdarza mi się, w czasie największych upałów, zakładać cieniutkie rajstopy dopiero w pracy. Służbowo noszę buty z zakrytymi palcami, które oczywiście zmieniam na wygodne sandałki po wyjściu z biura.

Szczerze mówiąc (pisząc) przyzwyczaiłam się już do formalnych wymogów dotyczących stroju i tym bardziej doceniam popołudniowy lub urlopowy luz. Niemniej jednak sierpniowe upały w tym roku solidnie dają mi popalić i wręcz nie mogę doczekać się weekendowej swobody w doborze ubioru.

męzczyźni
Panowie też miewają pod górkę z letnim dress code

Zdjęcia: Pinterest, Shutterstock, Fotolia, gorgeautiful.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.