Baby, babki, babeczki

Zgodnie ze słowami piosenki – najtrudniejszy pierwszy krok. Mówi się także pierwsze koty za płoty (nie lubię tego powiedzenia, za to bardzo lubię koty). Skąd te cytaty na temat debiutu? Oczywiście na okoliczność pierwszego blogowego wpisu.

dziecko
Babeczki własnej roboty

Będzie babeczkowo!
Babeczkowo od fajnej babeczki. Babeczkowo, bo mam słabość do muffinek i babeczek. Do innych słodkości też. Babeczkowo, bo razem z moją córeczką uwielbiamy stawiać babki z piasku. Chętnie wypiekamy również domowe „cupcakes”. Może za jakiś czas odkryję jeszcze inne znaczenia i zastosowania tego tytułu. Skoro fajna babeczka to oczywiście na ogół będzie kobieco, będzie słodko i smacznie. I o rozterkach, radościach i przemyśleniach mamuśki też będzie.
Analizując i doszukując się babeczkowych inspiracji, pomyślałam sobie, że na dobry początek, na pierwszy ogień, w temacie i na czasie, pochwalę się moim ulubionym i sprawdzonym przepisem na wielkanocną babę. Jakby nie patrzeć święta tuż tuż, a temat jak najbardziej adekwatny.

Przepis na moją słodką babę

baba
Baba wielkanocna w naszej wersji

Jako, że baba wielkanocna to istotna część świątecznych kulinariów, warto wiedzieć, że w polskiej tradycji spotyka się baby żółtkowe, parzone, piankowe, śmietankowe, puchowe. Moja ulubiona wielkanocna babka to jak najbardziej tradycyjna, drożdżowa wersja, z dość skromną ilością 3 żółtek (są tradycyjne przepisy, które przewidują użycie nawet 20 jajek). Inspiracją dla naszej, rodzinnej babki wielkanocnej był przepis zaczerpnięty z poradnika Siostry Anastazji.
A zatem najpierw zakupy i przygotowanie składników. Będziemy potrzebować:
• 50 dag mąki pszennej
• 250 ml mleka
• ¾ szklanki cukru
• cukier z wanilią
• 5 dag drożdży
• ½ szklanki oleju
• 3 żółtka
• szczyptę soli
Wygląda dość prosto, nieprawdaż. I tak naprawdę ciasto jest łatwe do wykonania, no może jest nieco czasochłonne.

zjedzona baba
Zajadam się tym ciastem!

Do roboty! Będzie smacznie…
Zaczynam oczywiście od rozczynu, czyli zasypuję rozkruszone drożdże 1 łyżką cukru i zalewam odrobiną mleka. Dodaję do tego trochę mąki, na tzw. oko, tak aby masa uzyskała konsystencję dobrej, gęstej śmietany. Ta magiczna mikstura powinna dojrzewać przez kilkanaście minut w ciepłym, spokojnym miejscu. Do drugiego, dość dużego naczynia wsypuję mąkę, sól, cukier z wanilią, dodaję do tego żółtka, letnie mleko i olej. Po kilkunastu minutach w misie lądują również wyrośnięte drożdże. I teraz zaczyna się właściwa zabawa – wyrabianie i wyrastanie ciasta. Ja osobiście preferuję ręczne wyrabianie ciasta. Przy okazji znakomite ćwiczenie na biceps i spalam kalorie. Po pierwszym wyrobieniu odstawiam ciasto i cierpliwie czekam aż będzie go dwa razy więcej (objętościowo). Potem wyrabiam raz jeszcze i znów odstawiam do wyrośnięcia. Co dalej? Nie wyrabiam trzeci raz, uff. Przekładam ciasto do foremek na babkę, zapełniając je do połowy. Foremki smaruję wcześniej masłem. I jeszcze raz pozostawiam ciasto do wyrośnięcia. Kiedy osiągnie już zacną objętość wstawiam foremki do piekarnika (z termoobiegiem) nagrzanego do 170°C na ok. 30-35 minut. A potem już czekam cierpliwie aż baba ostygnie i posypuję ją cukrem pudrem. Można też użyć lukru, a nawet polewy czekoladowej.
Dla mnie to słodki faworyt wielkanocnego stołu.
Smacznego!

Zdjęcia: Shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.