Ambitne plany przed i poświąteczne

Jak co roku przed Świętami pojawił się w mojej głowie ambitny plan, zgodnie z którym do świątecznego stołu miałam usiąść wypoczęta, wyczesana i wystrojona. Jak te panie z kolorowych magazynów, które w wigilijnych stylizacjach zachwycają elegancją i stonowanym makijażem, a na wiosenną Wielkanoc rozkwitają w pastelowych, eleganckich sukienkach. Miał być popołudniowy spacer zamiast domowego kina i w ogóle miało być jak w familijnym filmie.

kinowa para
Z całą pewnością nie wyglądaliśmy tak…

A miało być jak w kinie
Oczywiście nie mam absolutnie zamiaru narzekać na świąteczną atmosferę, bo było miło, rodzinnie i smacznie. Ale jak łatwo się domyślić stylowej, wiosennej kreacji nie było, z wypoczęciem też było średnio, bo jak zawsze porządki oraz wypieki kończyłam rzutem na taśmę. Wyczesanie w naturalnie prezentującą się efektowną fryzurę pominę, ponieważ kto mnie zna ten wie, że na ogół preferuję artystyczny nieład na głowie.
A zatem jak co roku mama westchnęła na widok moich ulubionych legginsów, które usiłowałam ukryć pod w miarę stylową, elegancką koszulą. Poprawiła fachowym gestem włosy, które oczywiście wyzwoliły się z niezbyt misternie upiętej konstrukcji.
Ze spaceru też nic nie wyszło, ale w tym przypadku częściowo winna była kapryśna aura, która fundowała nam czasem słońce czasem deszcz…

wielkanocne przysmaki
… ale stół prezentował się i smakował jak należy

Wiosennych planów ciąg dalszy

zakupy
Na razie nie szukam nowej garderoby

Ale za to było miło, radośnie, rodzinnie i na pewno smacznie. Moja popisowa babka wielkanocna smakowała, z klasycznego sernika również nie został nawet okruszek. Świąteczne śniadanie i obiad u moich rodziców to prawdziwy raj dla łasuchów, a zatem poświątecznie znów nie skupiam się na nowych wiosennych sukienkach. Póki co w mojej głowie powstaje kolejny ambitny plan – będę biegać oraz alternatywny plan B – będę ćwiczyć w domu. Wiosenną garderobę odświeżę, jak tylko uda mi się uzyskać interesujący mnie rozmiar.

Ach, zapomniałabym wspomnieć, że lany poniedziałek był oczywiście super udany. Razem z córą wstałyśmy znacznie wcześniej niż reszta domowników i… wiadomo. Natalka miała szansę zafundować wszystkim prawdziwe skuteczną i mokrą pobudkę!

Zdjęcia: Shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.